Nie samym chlebem żyje człowiek

Abp Stanisław Gądecki

I Niedziela Wielkiego Postu. Msza św. w intencji odbudowy pomnika Najświętszego Serca Jezusowego w Poznaniu (Katedra Poznańska – 26.02.2012).

Obrzędem posypania głów popiołem rozpoczęliśmy w Środę Popielcową wielkopostną drogę pokuty. Popiół przypomniał nam o nietrwałości naszej ziemskiej egzystencji i skierował nasz wzrok ku Zmartwychwstaniu. Dzisiaj – w I Niedzielę Wielkiego Postu – liturgia stawia nam przed oczy trzy podstawowe trudności, na jakie – na wzór kuszonego Jezusa – napotykamy w naszym życiu, kiedy staramy się zrealizować nasze, otrzymane od Boga, życiowe powołanie.

1. KUSZENIE JEZUSA

Duch, który zstąpił jak gołębica na Jezusa podczas chrztu w Jordanie (Mk 1,10), poprowadził Go potem na pustynię, na miejsce przygotowania się Jezusa do wypełnienia jego życiowej misji. Tam Jezus – pełen Ducha – przygotowany do niej przez czterdziestodniowy post, jest poddany próbie i (podobnie jak Mojżesz i Eliasz) toczy duchową walkę z trzema głównymi pokusami szatańskimi.

  • Pierwsza: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem”. „Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki” (J 6,26-27). W Jezusowej odpowiedzi udzielonej szatanowi nie kryje się nakaz odrzucenia potrzeb materialnych. Te potrzeby są czymś istotnym dla człowieka, ale nie najistotniejszym. Prawdziwym pokarmem człowieka, od którego zależy jego życie wieczne, jest Słowo Boże.
  • Druga pokusa. Niech Bóg: „Aniołom swoim rozkaże […], żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą” (Ps 91,11-12). Innymi słowy, daj, abyśmy za święte życie już teraz, na tym świecie, otrzymali nagrodę. „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (Pwt 6,16). Tymi słowami Jezus powierza bez zastrzeżeń swój los Ojcu na dobre i na złe; nie stawiając Mu żadnych warunków. Nie domaga się ziemskiej nagrody za swoją sprawiedliwość, czego spodziewa się wielu ludzi, którzy są religijni na sposób nieautentyczny.
  • Trzecia pokusa jest najgroźniejsza. Jest to zaproszenie do bałwochwalstwa. „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon” – kusi przeciwnik Boga i wszystkich ludzi realizujących Boże zamiary. Złóż hołd stworzeniu, zamiast Stworzycielowi. „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Pwt 6,13) – odpowie na to każdy człowiek Boży.
    W odpowiedzi na wszystkie pokusy, nasz Zbawiciel – mogąc strącić szatana do piekła – nie użył swojej mocy a jedynie powtórzył treść Bożych przykazań, dając nam przykład swojej cierpliwości. Uczynił tak po to, abyśmy – kiedy cierpimy ze strony ludzi niegodziwych – odpowiadali raczej nauczaniem niż zemstą (por. Grzegorz Wielki, Hom. 16).
    „Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu” (Łk 4,13). Przystąpili do niego aniołowie i usługiwali Mu. Stali się Jego diakonami, czyli nakarmili Jezusa. Być może tak, jak został nakarmiony prorok Eliasz, do którego anioł powiedział: „«Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga». Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb” – 1 Krl 19,5-8).
2. KUSZENIE CZŁOWIEKA

W jakim celu Jezus wystawił się na kuszenie szatańskie? Prócz umocnienia duchowego potrzebnego do wypełnienia jego własnej misji, chciał On nauczyć swoich przyszłych uczniów, jak zwyciężać pokusy szatańskie przy pomocy posłuszeństwa Słowu Bożemu. On sam – który „objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła” (1J 3,8) – walczył przed nami jako pierwszy.

Św. Augustyn powie: „Życie nasze w pielgrzymowaniu nie może trwać bez pokusy, ponieważ postęp duchowy dokonuje się przez pokusy. Ten, kto nie jest kuszony, nie może siebie poznać. Nikt też nie potrafi osiągnąć wieńca chwały bez uprzedniego zwycięstwa. Zwycięstwo zaś odnosi się poprzez walkę, a walczyć można tylko wówczas, gdy się stanie w obliczu pokusy i nieprzyjaciela”. Z tego też powodu całe życie ludzi – czy to jednostkowe, czy zbiorowe – przedstawia się jako jedna wielka, dramatyczna walka. Nie jest to jednak walka beznadziejna, lub taka, która napawałaby nas przerażeniem i beznadzieją.

„Widzisz, że Chrystus był kuszony, a nie dostrzegasz, że odniósł zwycięstwo?
Uznaj, że to ty jesteś w Nim kuszony i że w Nim odnosisz zwycięstwa.
Chrystus mógł trzymać diabła z dala od siebie.
Jeżeliby jednak nie był kuszony, nie nauczyłby cię sztuki zwyciężania w pokusie”
(Augustyn, Komentarz do Psalmów, Ps 61, 2-3).
To radykalne zwycięstwo Chrystusa już się dokonało w naszym Chrzcie. Św. Piotr uczył nas dzisiaj: „Teraz również […] ratuje was ona [cierpliwość Boża] we chrzcie […] przez zwróconą do Boga prośbę o dobre sumienie, dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa” (1 P 3,21).
A dalej, po Chrzcie świętym, Kościół – doświadczony nauczyciel ludzkości – podsuwa nam stare i nowe narzędzia codziennej walki z szatańskimi pokusami. Są nimi modlitwa, post, jałmużna, uważne słuchanie Słowa Bożego, Gorzkie Żale, Droga Krzyżowa, rekolekcje, spowiedź. Ofiarując te pomoce duchowe, Kościół przypomina, iż przez oczyszczenie naszego sumienia możemy osiągnąć zwycięstwo, zarówno w życiu osobistym, jak i społecznym.

To wielkopostne zwycięstwo jest sprawdzalne. Jeśli Zbawiciel – pokonawszy diabła – kocha wszystkich ludzi, zawsze i bez wyjątku, to – po pierwsze – również ja – po zwycięstwie nad szatanem – będę miłował bliźniego swego jak siebie samego i nie wyrządzę mu zła (Rz 13,8-10; 1 J 4,20).

Po drugie, moja miłość rodzinna pozostanie niezłomnie wierna, fizycznie i duchowo, w doli i niedoli, obca wszelkiemu cudzołóstwu i chęci opuszczenia współmałżonka. To przecież rodzina strzeże, objawia i przekazuje miłość (Familiaris consortio, 17).

Po trzecie, również nasze życie gospodarcze zostanie poddane miłości społecznej, która przepoi instytucje państwowe i społeczne. Stanie się duszą naszego ustroju społecznego i największym przykazaniem społecznym (por. KKK, 1889).

Po czwarte, nie zapomnę też o miłości Ojczyzny, jej historii, kultury i tradycji i przyszłości, rozwoju jej słusznych interesów. Przecież także dzisiaj Polska potrzebuje ludzi mocnych sercem, którzy Ojczyznę błogosławią a nie opluwają.

Po piąte, miłość własnej ojczyzny nie uczyni mnie głuchym na powinność obejmowania miłością innych narodów. Jeśli wszyscy obywatele, począwszy od rządów i urzędów a skończywszy na najskromniejszym człowieku będą ożywieni miłością braterską i szczerym pragnieniem ugruntowania w Europie cywilizacji miłości, poszanowana będzie godność osób i narodów europejskich. Rozpocznie się wymiana myśli bardziej skoncentrowana na człowieku, aniżeli na płodach rolnych czy przepływie pieniędzy.

3. POMNIK SERCA JEZUSOWEGO

Dzisiejsza Eucharystia gromadzi także szczególną grupę ludzi, którzy potrzebują najpierw zwycięstwa nad sobą, a następnie błogosławieństwa dla obranego przez siebie zamiaru. Idzie o członków Społecznego Komitetu Odbudowy Pomnika Najświętszego Serca Jezusowego w Poznaniu oraz tych, którzy ten szlachetny pomysł wspierają.

Po raz pierwszy pomysł budowy pomnika Serca Pana Jezusa pojawił się w roku 1920, na Zjeździe Katolickim w Poznaniu. Po długich sporach, usytuowano pomnik na placu Mickiewicza i uroczyście odsłonięto dnia 31 października 1932.
Sam pomnik Serca Jezusowego miał formę łuku tryumfalnego a centralnie usytuowana figura Serca Jezusowego (5,3 m wysokości) posiadała szczerozłote serce; dar matek katolickiego Poznania. U góry widniał napis: Sacratissimo Cordi — Polonia Restituta (tj. Najświętszemu Sercu – Odrodzona Polska).

Na moment odsłonięcia tamtego pierwszego pomnika ulice Poznania były przystrojone w sztandary w barwach narodowych i papieskich. Od samego rana do zasnutego mgłą miasta zjeżdżali przybysze z różnych stron kraju. Sokoli, powstańcy, hallerczycy, harcerze, członkowie różnych organizacji. Liczny Legion Wielkopolski, który pełnił straż honorową. Duchowieństwo, kawalerowie maltańscy, szambelanowie papiescy oraz przedstawiciele władz świeckich. Wśród nich rektor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie.

Tłum nie mieścił się na placu, wylewał się ku Kaponierze oraz Wałom Zygmunta Starego, daleko poza gmach Ziemstwa Kredytowego, a na ul. Św. Marcin sięgał aż do ul. Kantaka. Ludzie siedzieli nawet na dachach okolicznych domów i Zamku. Im bardziej zbliżał się czas odsłonięcia momentu, tym bardziej przejaśniało się niebo.

Po przybyciu Prymasa Augusta Hlonda rozpoczyna się uroczystość, której przebieg jest transmitowany przez Polskie Radio na cały kraj. Głos zabrał starosta krajowy, który streścił historię budowy pomnika. Punktualnie o godzinie 13.00, przy dźwięku fanfar, kotłów oraz armatnich salw, zasłona zsunęła się a zgromadzonym ukazała się figura Chrystusa z oczami spuszczonymi w dół oraz wzniesionymi w górę ramionami.

Zgromadzeni skupili się przy Jezusowym Sercu, które jest źródłem i symbolem miłości. Ten pomnik stał się odtąd dla nich wezwaniem do jedności, wołaniem o zgodę. Oddajemy go – mówiono wtedy – w opiekę przyszłym pokoleniom z wiarą, że będą z niego czerpały naukę i inspirację do czynów patriotycznych.

Niestety pomnik upamiętniający odzyskanie niepodległości przez Polskę tylko przez 7 lat cieszył swoją obecnością Polaków. Zniszczono go na polecenie władz hitlerowskich w 1939 roku, ale jeszcze długo po jego zburzeniu mieszkańcy Poznania, przechodząc obok miejsca, gdzie wcześniej był posadowiony, ściągali czapki z głów, na znak szacunku i czci, narażając się na niebezpieczeństwo szykan a nawet na aresztowanie. Dzisiaj w tym miejscu znajduje się Pomnik Poznańskiego Czerwca, a o pomniku Serca Jezusowego przypomina jedynie pamiątkowa tablica.

A jednak pamięć o tym monumencie nie zatarła się. Dnia 3 czerwca 1997 roku na jego olbrzymie znaczenie zwrócił uwagę w Poznaniu Ojciec Święty Jan Paweł II w czasie spotkania z młodzieżą: „Tu, na tym miejscu, na placu Adama Mickiewicza, stał kiedyś pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa – widomy znak zwycięstwa Polaków odniesionego dzięki wierze i nadziei. Pomnik był wzniesiony w 1932 roku ze składek całego społeczeństwa, jako wotum dziękczynne za odzyskanie wolności. Odrodzona Polska skupiła się przy Sercu Jezusa, aby z tego źródła miłości ofiarnej czerpać siłę do budowania przyszłości Ojczyzny na fundamencie Bożej prawdy, w jedności i zgodzie”.

Natchniony myślą o budowaniu przyszłości Ojczyzny na fundamencie Bożej prawdy dnia 2 lutego 2012 roku zawiązał się Komitet Odbudowy Pomnika Najświętszego Serca Jezusowego. W komitecie znalazło się około 290 nazwisk poznańskich naukowców, polityków, artystów, działaczy różnych opcji, których połączyła jedna idea – przywrócenia miastu i Wielkopolsce monumentu, który byłby wyrazem wdzięczności Bogu za odzyskaną wolność a jednocześnie prośbą zanoszoną do Niego o opiekę nad naszą Ojczyzną. Ta inicjatywa spotkała się z uznaniem ze strony Urzędu Miasta i moim osobiście, czego wyrazem jest obecność ks. biskupa Zdzisława Fortuniaka przy Komitecie.

Pomniki wznoszone przez ludzi służą zazwyczaj różnym celom. Biblia wymienia cztery podstawowe cele. Pierwszy z nich – mówi ona – to upamiętnienie powszechnie znanej osoby: „Absalom jeszcze za swego życia zbudował sobie stelę w Dolinie Królewskiej. Tłumaczył sobie: Nie mam syna, który by upamiętnił moje imię. Pomnik nazwał swoim imieniem” (2 Sm 18,18). Drugi cel – to upamiętnienie jakiegoś wyjątkowego, heroicznego czynu: „Saul przybył do Karmelu i tam właśnie postawił sobie pomnik [zwycięstwa]” (1 Sm 15,12). Jeszcze inne służą upamiętnieniu niewiary. Kiedy autor natchniony wspomina grzech mieszkańców Sodomy, zauważy: „Zachowało się jeszcze świadectwo ich przewrotności: dymiące pustkowie, rośliny owocujące o niezwykłej porze, i sterczący słup soli, pomnik duszy, co nie dowierzała” (Mdr 10,7). Są wreszcie i takie pomniki, które służą upamiętnieniu wiary: „W ten sposób więc – mowa o męczeństwie starca Eleazara z czasów machabejskich – zakończył życie, a swoją śmiercią pozostawił nie tylko dla młodzieży, lecz także dla większości narodu przykład szlachetnego usposobienia i pomnik cnoty” (2 Mch 6,31).

Prof. Stanisław Mikołajczak – przewodniczący Społecznego Komitetu Odbudowy Pomnika – wskazał przede wszystkim na ten ostatni motyw: Chcemy odbudować pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa, – mówił – ponieważ pragniemy przypomnieć, pod czyim patronatem Polacy wywalczyli niepodległość. Dlatego – chociaż forma tego pomnika może być inna i inna jego lokalizacja – to jednak jego centrum będzie stanowić statua Serca Pana Jezusa.

Jak zwykle w takim momencie, ludzie małoduszni rozpoczną od rozsiewania wątpliwości z gatunku: czy nie lepiej pobudować przedszkole zamiast pomnika? Tym i podobnym pomysłom w rodzaju „lepiej to niż tamto”, odpowiemy ewangelijnie: „to róbmy i tamtego nie zaniechajmy”.

ZAKOŃCZENIE

Na koniec więc módlmy się: Chryste nasz Panie, pobłogosław tych, którzy powzięli chwalebny zamiar odbudowy pomnika Serca Jezusowego oraz tych wszystkich, którzy ochotnym sercem przyłączą się do tego dzieła. Pozwól im spełnić pragnienia ich szlachetnych serc.

„Uwielbiajcie Boga i wysławiajcie Go przed wszystkimi żyjącymi za dobrodziejstwa, jakie wyświadczył wam – w celu uwielbienia i wysławienia Jego imienia. Ogłaszajcie przed wszystkimi ludźmi dzieła Boże, jak są godne uwielbienia, i nie wahajcie się wyrażać Mu wdzięczności. Ukrywać tajemnice królewskie jest rzeczą piękną, ale godną pochwały jest rozgłaszać i wysławiać dzieła Boże” (Tb 12,6-7).