Przed nami długa droga

W poparcie idei odbudowy Pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa w Poznaniu zaangażowało się wiele znaczących osobistości. Projekt cieszy się też sympatią społeczną. Nie znaczy to jednak, że nie wywołuje kontrowersji.


Rozmowa z prof. Stanisławem Mikołajczakiem, przewodniczącym Społecznego Komitetu Odbudowy Pomnika Wdzięczności w Poznaniu.

Niemal równo rok temu pojawiła się idea przywrócenia Poznaniowi pomnika Wdzięczności. Krótko potem ukonstytuował się społeczny komitet jego odbudowy. Czy można powiedzieć, że w czasie, który upłynął od pojawienia się tego pomysłu na forum publicznym, udało się realnie przybliżyć moment odbudowy pomnika?

– Na pewno tak. Przede wszystkim wokół tej idei udało się zjednoczyć wielu ludzi znaczących dla Poznania. Dziś Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika Wdzięczności liczy ponad 300 osób. Co niezwykle istotne, na czym zresztą bardzo zależało nam od samego początku, jest to stowarzyszenie ponadpartyjne. Są w nim ludzie reprezentujący różne środowiska i polityczne opcje. Łączy ich szacunek dla patriotycznej tradycji. Integralną częścią tej tradycji w wymiarze lokalnym, dla Poznania, jest przecież pomnik Wdzięczności

Jak na ten pomysł reagują władze Poznania? Znajdują Państwo partnerów do rozmowy po ich stronie?

– Początkowo wydawało nam się, że władze miasta są życzliwie nastawione do tego projektu. Ostatnio jednak pojawiły się nowe fakty, które rzucają trochę inne światło na tę sprawę. Dowiedzieliśmy się, że prezydent Grobelny sugeruje rozszerzenie formuły ideowej pomnika tak, aby obejmowała ona całą tradycję niepodległościową w Wielkopolsce począwszy od XIX w. Tymczasem nam zależy na przywróceniu pomnika Wdzięczności z zachowaniem przesłania, które przyświecało jego twórcom i fundatorom. To było wotum poznaniaków i całej społeczności Kresów Zachodnich złożone Bożej Opatrzności, Najświętszemu Sercu Pana Jezusa za odzyskaną wolność, za dar niepodległości. Pomysł prezydenta Ryszarda Grobelnego na pewno jest bardzo ciekawy i wart rozpatrzenia. Taki monument czynu niepodległościowego w Wielkopolsce mógłby powstać na Cytadeli, na przykład w miejscu, gdzie obecnie stoi obelisk upamiętniający sowieckich wyzwolicieli. Rzecz w tym, że mówimy o dwóch różnych pomnikach. Powtarzam – nam zależy na przywróceniu pomnika Wdzięczności z całym jego historycznym i religijnym kontekstem.

Czy taka postawa władz miasta nie oznacza, że będą one blokowały pomysł odbudowy pomnika?

– Nie sądzę. Trzeba rozmawiać. Projekt, który wysunął prezydent Grobelny, nie ma jednak nic wspólnego z pomnikiem Wdzięczności. To skądinąd cenne przedsięwzięcie powinno zostać zrealizowane siłami i środkami władz miasta i regionu.

Nie obawia się Pan, że forsowanie przez miasto pomysłu budowy pomnika o zmienionym przesłaniu doprowadzi do dezorientacji opinii publicznej?

Mam nadzieję, że nie. Jesteśmy otwarci na rzeczową rozmowę z miastem w tej sprawie. Mam świadomość, że powrót pomnika Wdzięczności na historyczną lokalizację, na placu Mickiewicza byłby trudny. W ciągu kilkudziesięciu lat zmienił się charakter tego miejsca, jego urbanistyczna koncepcja. Dlatego w grę wchodzi inna, moim zdaniem godna koncepcja. Jest jednak za wcześnie, żeby cokolwiek przesądzać.